DOCUMENT_ID // 159 słów dziennie to mało? Sprawdź, ile pracy naprawdę wymaga nowa powieść

857 tysięcy znaków, setki godzin researchu i ambitne plany na przyszłość. Rok 2024 był intensywnym czasem tworzenia, którego efekty widać na 519 stronach maszynopisu. Gotowi na podsumowanie i zapowiedź nowości?

159 słów dziennie to mało? Sprawdź, ile pracy naprawdę wymaga nowa powieść

Zgodnie z obietnicą trochę podsumowań z moich tfu...rczych działań z 2024 roku.

Choć rok był dość trudny - zwłaszcza w obszarze mojej "dziennej" pracy, to mimo wszystko nie zaniedbałem całkowicie aktywności literackiej, która przede wszystkim skupiała się wokół nowej powieści. Niestety, nie mogę jeszcze ogłosić, że została zakończona i poszła do wydawcy, niemniej jednak prace postępują.

W październiku duża część poszła do pierwszego beta-czytelnika i mówił, że nie jest źle (a zna się na rzeczy - choć jego tożsamości, o ile sam się nie przedstawi, nie mogę zdradzić 🙂 ).

Nie ukrywam, że miałem nadzieję, że OneDrive trzyma znacznie więcej starszych wersji i będę mógł Wam pokazać postępy na jakimś ładnym wykresie (jak to swego czasu fajnie zrobił Krzysztof Iwan), niestety, okazało się, że najstarsza wersja pliku sięga zaledwie początku grudnia - więc ze szczegółowych danych porównawczych niestety nici. Za to mogę powiedzieć, że koniec 2024 roku to 519 stron na które składa się prawie 857 tys. znaków - a do końca jeszcze trochę 🙂

Aby jednak dać jakieś porównanie, przeszukałem swojego FB i znalazłem posta, w którym jest zrzut ekranu ze statystyką z 29.09.2022, gdzie miałem napisane pierwsze 24 strony powieści. Jak pewnie się już zorientowaliście, lubię liczby i statystyki - toteż mając te dwie dane pokusiłem się o pewne wyliczenia. Wynika z nich, że dziennie piszę średnio 159 słów nowej powieści. Czy to dużo? Na pierwszy rzut oka pewnie nie, ale ta statystyka nie uwzględnia znacznej ilości elementów dodatkowych: ile słów, akapitów czy nawet całych rozdziałów czy wątków zostało wyciętych z powieści (z bardzo różnych powodów) czy też kwestii auto-redagowania powieści. Częściowo na pierwsze pytanie odpowiada mój "kosz", do którego zdarza mi się większe tego rodzaju fragmenty kopiować - a tam samych usuniętych elementów mam 90 stron (ponad 38 tys. słów). Do tego dochodzą wszelkie zmiany redaktorskie, czasem wielokrotne przebudowy całych akapitów oraz prace związane z research'em - wyliczenia prędkości względnych, przyśpieszeń i idących za nimi przeciążeń, czasy przelotów, a nawet takie elementy jak ilość kabin mieszkalnych względem ilości załogantów okrętu czy szczegółowe plany poszczególnych pokładów. No i oczywiście konspekt zawierający wątki opowieści oraz charakterystyki poszczególnych postaci - a tych, identyfikowanych z imienia i nazwiska jest sporo, bo 129 z czego 104 na samym, tytułowym okręcie (choć do Tołstoja jednak mi daleko - "Wojna i Pokój" miała ich 559; nie wspominając o George'u R.R. Martinie i ponad 2000 bohaterów w "Pieśni lodu i ognia").

Pracy jest więc zdecydowanie więcej, aniżeli początkowo wspomniane średnie 159 słów dziennie - ale jestem przekonany, że efekt będzie tego wart 🙂

Nowa powieść to jednak nie wszystko, co udało mi się "dowieźć" w 2024 roku. W czerwcu na Amazon, a nieco wcześniej również w sklepie WarBook pojawił się Kontroler w wersji angielskiej. Samo tłumaczenie co prawda zostało fizycznie przeze mnie (z wydatnym, aby nie powiedzieć głównym wsparciem AI) zrobione jeszcze w 2023, ale korekta (którą jednak musiałem sprawdzić i w niektórych miejscach samemu również skorygować) już miała miejsce na początku 2024. Samej premierze towarzyszył również krótki film promocyjny, złożony z przygotowanych przez AI animowanych grafik oraz muzyki z którego jestem całkiem dumny (zwłaszcza, że filmowcem się nazywać nie śmiem).

Samo AI nam wszystkim towarzyszyło pewnie dość intensywnie w ostatnim roku, zarówno w kontekście jej wykorzystywania, jak i snucia wizji naszej przyszłości. Mnie również udzieliła się ta moda, wskutek czego w marcu powstało opowiadanie pt. "Sztuczni Inteligenci: Proces", które później zostało również wspaniale przeczytane przez Piotra Rogósza. Pomysłu, aby stanowiło ono pierwsze z serii nie zarzuciłem - jednak uznałem, że zakończenie powieści ma wyższy priorytet, toteż AI musi jednak poczekać na swoją kolej 🙂

Na samym profilu pojawiło się również całkiem sporo, bardzo ciepło przez Was przyjętych postów. Traktowały one zarówno o ciekawostkach z różnych, bliskich mi dziedzin, jak zawierały fragmenty powstającej powieści. Niejednokrotnie również dzieliłem się z Wami informacjami jak obecny świat potrafi doganiać stworzoną przeze mnie fikcję czy to w obszarach technologicznych, czy w wydarzeniach geopolitycznych zastanawiająco, a czasami wręcz niebezpiecznie podobnych do tego, co się pojawiało w #kulaswiatow.

Jakie plany na 2025? Jak pisałem wczoraj, nie podejmuję się robienia planów - zbyt dużo zmiennych, zbyt duży horyzont czasowy. Bardziej życzeniem, aniżeli planem jest z pewnością ukończenie powieści, o której wspominałem. Odblokuje to "moce przerobowe" nie tylko dla "Sztucznych Inteligentów", ale również, jeśli nie przede wszystkim, trzeciej części Kuli Światów, której zaczątek czeka na dysku na rozwinięcie. A cóż więcej? Jeśli jesteśmy przy życzeniach, a niekoniecznie planach - to z pewnością nagrody Hugo i Nebula, ekranizacja Kontrolera jak i rozpoczęcie prac nad ekranizacją Banitą... No i oczywiście przynajmniej nominacja do Oskara za najlepszy scenariusz adaptowany. Które z powyższych się spełnią? Trudno powiedzieć...

Autor wpisu

O AUTORZE

Autor thrillerów z elementami science-fiction oraz powieści z nurtu military hard SF. Na blogu analizuje punkty styku technologii, współczesnej obronności i warsztatu literackiego, stawiając na realizm operacyjny i logikę w każdym aspekcie twórczości.